Lament – część pierwsza – W pułapce

Lament - str1

Kap…

Kap…

Ciężkie krople odrywają się od palców tworząc kręgi na zalanej wodą podłodze. W ciszy, każde kapnięcie odbija się echem od metalowych ścian.

Rzędy monitorów świecą pomarańczowymi lampkami stanu gotowości. Trzy włączone wyświetlają różnorakie informacje. Jeden co chwila informuje o nieudanej próbie komunikacji ze stacją macierzystą.

Drżącymi rękami, zagryzając wargę, dziewczyna klepie miarowo w klawiaturę. Kilka okien pojawia się i znika na jednym z jaskrawych ekranów monitorów, przed którymi siedzi. W ciemności, ich blask każe jej przymrużyć oczy. Krople wody skapują z jej włosów i rąk na pulpit. Nie zatrzymując się nawet na oddech, dziewczyna wciąż klepie w konsolę. Niezrozumiałe słowa uciekają z jej ust.

W opustoszałym pokoju świecąca na pomarańczowo lampka przy monitorze zmienia swój kolor na zielony. Monitor nabrał życia wyświetlając znajome powitanie.

„Witaj w ośrodku P.U.L.S.A.R. Za chwilę zostaniesz poproszony o autoryzację”

Po chwili na ekranie pojawiają się puste pola z nazwą użytkownika i hasłem. Litery, jedna po drugiej, pospiesznie wpisują się w odpowiednie pola.

Ekran zabłysnął logiem ośrodka z napisem „P.U.L.S.A.R.” Dużo mniejszy od niego pasek z datą i godziną ukazał się na górze. Piętnasty sierpnia dwa tysiące czterdziestego czwartego roku. Trzecia trzydzieści cztery. Niebieski okrąg z kopertą pulsował w rogu paska. Zero wiadomości, siedemdziesiąt osiem raportów w dzienniku zdarzeń.

Na ekranie pojawił się rzut topograficzny pewnego wycinku Oceanu Atlantyckiego z zaznaczonymi na nim kilkoma istotnymi punktami. Trzy punkty formowały nieregularny trójkąt w środku. Jeden z nich zamrugał trzy razy i przeskoczył bliżej środka mapy, zmniejszając pole trójkąta.

Dziewczyna wlepiła oczy w trójkąt na ekranie. To wszystko, co otrzymała w zamian za cały wysiłek ostatnich dwóch godzin. Nie mogła się skoncentrować. Nerwowo przykleiła dłoń do monitora obejmując trójkąt palcami.

„Nie zrobiłam… nie zrobiłam…”

Jej cichy głos ledwo był w stanie opuścić jej gardło. Siedziała przed monitorem w koszuli i służbowej kurtce odpowiedniej do chłodu wewnątrz pomieszczenia. Musiała zrzucić poprzednie, mokre ubranie i założyć to, by nie zamarznąć doszczętnie. Nie było jej już zimno, a mimo to wciąż drżała. Starte i pobrudzone logo ośrodka badawczego na plecach kurtki ledwo dało się odczytać.

„Nic… nic… nie zrobiłam… nic… złego…”

Ręka w końcu opadła na klawiaturę wciskając kilka przycisków. Położyła mokrą głowę obok klawiatury. Strumyk wody z jej włosów stoczył się po krawędzi pulpitu w dół, kapiąc na podłogę. Jej oczy obłędnie krążyły bez celu. Mechanicznie, jedną ręką wciskała wciąż tę samą serię przycisków.

Litery miarowo wypełniały przestrzeń okna jednego z komputerów. Na zmianę, z komunikatem o nieudanym połączeniu.

„Nie zrobiłam nic złego.

Nie zrobiłam nic złego.

Nie zrob”

Na krześle przed monitorem siedział jeden z pracowników ośrodka, ciężarem swojego ciała wyginając oparcie. Jego głowa bezwładnie opierała się o zagłówek fotela przystosowanego do wielogodzinnej pracy.

„Nie zrobiłam nic złego.

Nic złego.

Nic złego.”

Dziewczyna szeptała patrząc kątem oka na obraz z jednego z monitorów. Gdy pękła ściana tunelu, przebijając mu bok odłamkiem szkła, jego los był już przesądzony. Nikt nie był w stanie mu pomóc.

„Nic złego.

Nic złego.

Nic złe”

Powtarzane w kółko dwa słowa wypełniały ekran.

Marek nie miał szans zareagować. Był tylko technikiem, w dodatku był tu zaledwie parę miesięcy. Miał pecha, że akurat jego wysłali do tego tunelu.

Dlaczego akurat mnie tu wysłali? Akurat dzisiaj? Akurat teraz? Nikt nie zdołał odpowiedzieć na jego ostatnie pytania. Jedno tylko, z czego w swej ostatniej chwili mógł się cieszyć, to że nie był w niej sam. Miał z kim ją dzielić.

„Nic złego.

Nic.

Nic.

Nic”

Pojedyncze wyrazy pojawiały się na ekranie z cichym piknięciem towarzyszącym każdej nowej wiadomości.

Siedzący przed konsolą mężczyzna już nie mógł na nie odpowiedzieć.


Ośrodek badawczy P.U.L.S.A.R, usytuowany przy dnie Oceanu Atlantyckiego, na północny zachód od Islandii, jest szczytem technologii nowej ery aerożelów i aerografitów. Tu, na dnie oceanu, gdzie każdy błąd może kosztować życie, sprawność zespołu, rygor przestrzegania procedur i znajomość środków zaradczych na każdy możliwy scenariusz jest niezbędna. Gdy dochodzi do śmierci jednego z pracowników ośrodka, Sara Drake, należąca do zespołu inżynierów, z trudem usiłuje odnaleźć jakikolwiek sens w śladach zapisu jego śmierci. Kolejne zdarzenia coraz bardziej utrudniają jej śledztwo przecząc logice. Co naprawdę wydarzyło się w tym ośrodku?

Pierwsza część (z trzech) kryminału „Lament” jest dopracowana i ukończona. Wiążę z nią spore nadzieje, dlatego przynajmniej na razie nie zamieszczę jej tu w całości, co nie oznacza, że nie mogę jej przesłać, jeśli ktoś jest nią zainteresowany.

F. H.

Lament - str2

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s